Miesięczne archiwum: Luty 2014

Czy można sprzedać wersję cyfrową gry (sprawy UsedSoft i Nintendo)?

Czy można (od)sprzedać wersję cyfrową gry, którą kupiliśmy? Czy można (od)sprzedać e-booka, mp3?

Problem z odsprzedażą cyfrowych wersji programów komputerowych, gier i innych cyfrowych utworów chronionych prawem autorskim dotyczy przede wszystkim tego, czy prawo wyczerpania aktualizuje się również w przypadku pierwszej sprzedaży kopii niematerialnej utworu?

Prawo wyczerpania, w uproszczeniu, polega na tym, że jeżeli właściciel utworu dokona pierwszej sprzedaży przedmiotu, który ucieleśnia utwór (książką, płyta CD), to nabywca tego przedmiotu może go dalej sprzedawać (rozpowszechniać). Jeżeli kupimy książkę, przeczytamy ją, to możemy ją później sprzedać. Czy to samo dotyczy gier w wersji cyfrowej (płacimy za pobierany plik)?

Temat ten zaczął być szerzej dyskutowany w 2012 r. po wyroku Trybunał w sprawie Oracle przeciwko UsedSoft (C-128/11). Wyrok ten omawiałem już m.in. tutaj: http://issuu.com/replegal/docs/mag_4/19, ale dla przypomnienia – Oracle udzielał licencji na swoje oprogramowanie w pakiecie na 25 stanowisk, w ten sposób, że ze strony Oracle można było pobrać pliki do zainstalowania, a następnie po opłaceniu uzyskiwało się nieprzenoszalną i bezterminową licencję(tzw. wieczystą licencję). Usedsoft kupował i odsprzedawał te licencje powołują się na prawo wyczerpania.

Trybunał stwierdził, że licencje, których udziela Oracle są w istocie pierwszą sprzedażą oraz że prawo wyczerpania, w przypadku programów komputerowych, odnosi się również do nośników (kopii) niematerialnych. Tym samym wraz z pobraniem przez klienta pliku ze strony Oracle i udzielenia przez Oracle bezterminowej licencji dochodzi do pierwszej sprzedaży i oprogramowanie to (licencję) można dalej odsprzedawać (pomimo zastrzeżenia w umowie licencji, że jest ona nieprzenoszalna).

Wyrok w sprawie UsedSoft dotyczył programu komputerowego. Po wydaniu tego wyroku zadawano sobie pytanie, czy można go stosować – rozszerzyć jego zastosowanie – do innych utworów i ich kopii niematerialnych, np. gier komputerowych, ebooków, mp3.

W styczniu 2014 Trybunał wydał wyrok w sprawie Nintendo (C-355/12). Nintendo w swoich konsolach wprowadził blokadę, która powodowała, że na konsoli można było wyłącznie korzystać z produktów Nintendo (gier). Pozwany, włoska spółka, stworzyła urządzenie, które dezaktywowało tę blokadę i umożliwiało wykorzystywanie konsoli do gier innych producentów, odtwarzania mp3 i innych.

Trybunał zajmował się przede wszystkim zagadnieniem legalności urządzeń dezaktywujących blokady oraz proporcjonalnością takich blokad. W wyroku tym wysłowione zostały jednak dwa, niby dość oczywiste, ale jednak ważne poglądy.

Po pierwsze, Trybunał stwierdził, że na gry komputerowe – z punktu widzenia prawa autorskiego – składają się programy komputerowe (oprogramowanie) oraz inne utwory (grafika, dźwięk).

Po drugie, że dyrektywa dotycząca ochrony programów komputerowych (2009/24) jest regulacją szczególną w stosunku do dyrektywy o ochronie prawa autorskiego (2001/29).

Jakie jest tego praktyczne znaczenie?

Jak wspomniałem na początku jednym z kluczowych pytań dla oceny, czy można odsprzedawać gry komputerowe w formie cyfrowej jest odpowiedź na pytanie, czy do wyczerpania prawa autorskiego dochodzi również w przypadku pierwszej sprzedaży kopii niematerialnej utworu?

W przypadku programów komputerowych, Trybunał, w wyroku UsedSoft, odpowiedział na to pytanie pozytywnie. Powołał się przy tym na motyw 7 dyrektywy o ochronie programów komputerowych, który mówi, że w rozumieniu tej dyrektywy program komputerowy to program w jakiejkolwiek formie. Trybunał, moim zdaniem słusznie, uznał, że jakakolwiek forma to również forma niematerialna.

W przypadku innych utworów (nie programów komputerowych) zastosowanie znajdzie dyrektywy 2001/29. Zgodnie z jej motywami 28 i 29:

– Ochrona prawa autorskiego na mocy niniejszej dyrektywy obejmuje wyłączne prawo do kontrolowania dystrybucji utworu w postaci materialnego nośnika.

– Problem całkowitego wykorzystania nie powstaje w przypadku usług, w szczególności usług świadczonych przez Internet.

Motywy te dość jednoznacznie wskazują, że w przypadku utworów innych niż programy komputerowe prawo wyczerpania dotyczy wyłącznie kopii materialnych. Gry komputerowe zawierają w sobie różne utwory – wydaje się więc, że w ich przypadku, opierając się na wykładni językowej przepisów, prawo wyczerpania dotyczy sprzedaży tylko nośników materialnych.

Wykładnia prawa jest jednak złożonym i dynamicznym procesem. Pomimo cytowanych motywów dyrektywy 2001/29 szereg argumentów przemawia za tym, aby prawo wyczerpania dotyczyło również sprzedaży kopii niematerialnych wszystkich utworów, np.:

  1. Sprzedaż utworu w postaci kopii materialnej (np. CD) i kopii niematerialnej (plik do pobrania) mają podobny sens ekonomiczny. Kupujący płaci za możliwość korzystania z utworu – forma w jakiej otrzymuje utwór ma z reguły znaczenie drugorzędne zarówno dla sprzedającego i kupującego.
  2. Czy aby na pewno pliki należy rozumieć, jako kopię niematerialną utworu? Czym różniłaby się sytuacja, w której producent sprzedawałby grę, mp3 nagraną na pamięci usb, od tej, w której pliki można pobrać ze strony producenta? Czym różni się gra w postaci pliku do pobrania, od plików wypalonych na CD?
  3. Motyw 29 dyrektywy 2001/29 można odczytywać, jako wyłączający prawo wyczerpania tylko w przypadku usług świadczonych przez internet, przy czym wyrażenie „usługi” należy interpretować ściśle. Jeżeli np. możliwość korzystania z utworu polega na wykupieniu dostępu do niego on-line, bez pobierania pliku, to nie dochodzi do wyczerpania. Usług polega wówczas na zapewnieniu możliwości korzystania z utworu, który jest przechowywany przez właściciela / uprawnionego (np. Spotify, gry on-line). Dodatkowo dostęp taki jest zazwyczaj ograniczony czasowo. Motyw 29 można rozumieć, jako dotyczący wyłącznie takich usług. Natomiast w przypadku, gdy producent umożliwia pobranie pliku i korzystanie z niego jest związane z dodatkowymi usługami wsparcia, które świadczy producent, takie usługi nie byłyby usługami, o których mowa w motywie 29 dyrektywy i dochodziłoby wówczas do wyczerpania prawa.

Niemniej, przeważają obecnie opinie, że prawo wyczerpania w przypadku utworów innych niż programy komputerowe, nie aktualizuje się w przypadku pierwszej sprzedaży kopii niematerialnej takiego utworu i dotyczy to również gier komputerowych.

Jakie argumenty przeważą, czas pokaże i rozstrzygnie o tym Trybunał przy okazji kolejnego sporu.

Metawyszukiwarki – w Polsce były OK, a jak będzie po unijnym wyroku?

Rozbieżności w orzecznictwie nie są czymś nadzwyczajnym. Ciekawa rozbieżność wystąpiła ostatnio pomiędzy orzeczeniem polskiego sądu i unijnego Trybunału (CJEU) w ocenie działalności metawyszukiwarek. Jest to o tyle ciekawe, że orzeczenie polskiego sądu wydaje się być rozsądniejsze, bardziej przemyślane i lepiej uzasadnione. Jednak to orzeczenie Trybunału będzie teraz elementem systemu prawna wspólnotowego wiążącym również polskie sądy.

W dniu 19 grudnia 2013 r. Trybunału wydał w sprawie C 202/12 wyrok dotyczący tzw. metawyszukiwarki www.gaspedaal.nl. Ze zreferowanego stanu sprawy wynika, że za pomocą wyszukiwarki znajdującej się na stronie www.gaspedaal.nl użytkownik może poszukiwać ofert sprzedaży używanych samochodów. Strona ta nie zawiera jednak samodzielnej bazy ogłoszeń i nie dokonuje przeszukania innych stron internetowych (nie ma swojego algorytmu wyszukiwania). Wyszukiwarka ta korzysta z innych wyszukiwarek i za ich pomocą dokonuje przeszukań ofert sprzedaży używanych samochodów. Stąd nazwa – metawyszukiwarka.

Trybunał oceniając sprawę oparł się w głównej mierze na analizie ekonomicznej – moim zdaniem najmniej odpowiedniej w takiej sprawie (taka analiza mogłaby być argumentem uzupełniającym analizę prawną, tu ją zastąpiła).

Oczywiście, przepisy dotyczące ochrony baz danych, jako bazę danych nakazują traktować tylko taki zbiór danych, który powstał w wyniku istotnego, co do jakości i ilości, nakładu inwestycyjnego w celu sporządzenia, weryfikacji lub prezentacji rekordów. Element finansowych nakładów poniesionych przez producenta jest kluczowy dla oceny, czy mamy do czynienia z bazą danych i w konsekwencji powinien mieć on również znaczenie przy ocenie, czy doszło do naruszenia prawa do bazy danych. Nie może to być jednak argument przeważający i rozstrzygający.

Producent bazy danych powinien mieć, uogólniając, prawo wyłącznego czerpania z niej korzyści. Wartościami, które są konkurencyjne w stosunku do tego prawa są np. swoboda działalności gospodarczej, rozwój innowacyjności i oferowanie konsumentom nowych, tańszych i lepszych rozwiązań. Dlatego też przepisy dotyczące baz danych mówią o wyłącznym prawie producenta baz danych do wykorzystywania istotnej części tej bazy danych – z części nieistotnych może korzystać każdy (z małymi wyjątkami). Tych ostatnich wartości Trybunał w ogóle nie wziął pod uwagę i przez to zaniechał dokonania analizy prawnej, czy metawyszukiwarka wykorzystuje istotną część (ocenianą jakościowo i ilościowo) bazy danych www.autotrack.nl. Trybunałowi wystarczyło stwierdzenie, że skoro w wyniku działania metawyszukiwarki istnieje ryzyko, że mniej osób będzie wchodziło na stronę startową strony z bazą danych (czyli producent będzie uzyskiwał mniejsze zarobki z reklam), że niektórym użytkownikom wystarczy obejrzenie streszczenia oferty w metawyszukiwarce i nie klikną w link (czyli producent będzie uzyskiwał mniejsze zarobki z reklam), to zdaniem Trybunału oznacza to, że metawyszukiwarka dokonuje wtórnego wykorzystania istotnej części bazy danych, czyli narusza prawo do bazy danych.

Spójrzmy teraz na polski wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 2 maja 2012 r. I ACa 105/2012). Sprawa z powództwa Grupy Allegro – właściciela serwisu www.otomoto.pl przeciwko startupowi www.wroom.pl. Wroom.pl działa w bardzo podobny sposób do www.gaspedaal.nl – jest metawyszukiwarką, która przeszukuje inne serwisy i wyświetla skrócone opisy ofert wraz z linkami do stron, na których się znajdują. Allegro wniosło pozew i przegrało (przed Sądem Apelacyjnym, brak informacji, czy składana była skarga kasacyjna). Sąd Apelacyjny oddalenie powództwa uzasadnił następująco.

Sąd uznał, że nie doszło do wtórnego wykorzystania przez www.wroom.pl całości lub istotnej części, co do jakości lub ilości, bazy danych www.otomoto.pl. Badanie, czy wykorzystywana jest istotna część bazy danych (ilościowo i jakościowo) powinno dotyczyć tego, czy eksploatowane elementy pochodzące z bazy danych są samodzielnie wartościowe i czy samodzielnie mogłyby tworzyć bazę danych. Przesłankę ilościową należy odnosić do relacji zachodzącej między liczbą danych składających się na określoną część bazy danych a liczbą danych składających się na całą bazę. Z kolei przesłanka jakościowa jest nastawiona na badanie rozmiaru inwestycji związanej z uzyskaniem, weryfikacją i prezentacją tej zawartości, „wartości” danych.

W konsekwencji Sąd uznał, że www.wroom.pl korzysta z nieistotnej części bazy danych www.otomoto.pl, gdyż www.wroom.pl (i) nie tworzy i nie jest w stanie stworzyć produktu strcite konkurencyjnego to www.otomoto.pl; (ii) www.wroom.pl odsyła w swoich wynikach wyszukiwania do www.otomoto.pl; (iii) www.wroom.pl działa jak wyszukiwarka ofert, www.otomoto.pl zbiera oferty i kojarzy sprzedających i kupujących.

Koniecznie trzeba zwrócić uwagę, że korzystanie z nieistotnej części bazy danych też może naruszać prawa do bazy danych, ale wyłącznie jeżeli powoduje nieusprawiedliwione naruszenie słusznych interesów producenta. Sąd uznał, że metawyszukiwarka narusza interesy producenta bazy danych, ale to naruszenie jest usprawiedliwione. Dzięki działaniu metawyszukiwarki użytkownicy mogli dotrzeć szybciej do interesujących ich ofert z różnych serwisów (deep linking). Wprowadzenie innowacyjnych rozwiązań prawie zawsze spowoduje naruszenie status quo i interesów dotychczasowych przedsiębiorców, a prawo nie może służyć ochronie tych interesów w sposób bezwzględny. Jeżeli naruszenie interesu przedsiębiorcy da się uzasadnić równowartościowym interesem innej osoby (maksymalizacji zysku producenta bazy danych v. rozwój innowacyjności, swoboda gospodarcza, zwiększenie konkurencyjności), to prawo nie powinno ingerować w takie relacje.

Co będzie dalej? Wpływ orzeczeń Trybunału na orzeczenia sądów krajowych jest bardzo duży – stają się one elementem systemu prawnego wspólnot i wiążą sądy krajowe. Producenci baz danych mogą próbować walczyć z metawyszukiwarkami powołując się na to orzeczenie. Sądy krajowe będą formalnie nim związane, choć bardzo często sądy krajowe nie uznają tego związania i odnoszą się do orzeczeń Trybunału, jako do autorytetu, a nie jako prawa.

Miejmy nadzieję, że podobna sprawa trafi to Trybunału (choć może być to trudne) i ten, w innym składzie, wyda inne, bardziej nowoczesne rozstrzygnięcie.