Archiwum kategorii: zus

Czy ZUS może kwestionować umowy o dzieło?

Wszyscy przywykliśmy do zmasowanych kontroli ZUS dotyczących umów o dzieło zawieranych przez przedsiębiorców. Przebiegają one najczęściej wedle schematu: w trakcie kontroli ZUS dochodzi do wniosku, że umowy o dzieło to jednak umowy zlecenia (albo umowy, do których stosuje się przepisy o zleceniu), przedsiębiorca nie płaci dobrowolnie zaległych składek, ZUS wydaje decyzję, w której stwierdza, że dany współpracownik podlega obowiązkowym ubezpieczeniom wskazując okres ubezpieczenia i podstawę wymiaru składek. Przedsiębiorca odwołuje się do sądu.

Pytanie, czy rzeczywiście ZUS jest uprawniony do tego, żeby samodzielnie kwestionować umowy o dzieło i stwierdzać, że to jednak inne umowy? Naszym zdaniem – raczej nie.

Art. 68 Ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych określa, że do zakresu działania ZUS należy m. in. „stwierdzanie i ustalanie obowiązku ubezpieczeń społecznych”. Przepis ten nie przyznaje ZUS uprawnienia do zajmowania się i rozstrzygania zagadnień z zakresu stosunków cywilnoprawnych, w tym do kwestionowania zawieranych umów cywilnoprawnych przez prywatne podmioty.

W polskim systemie prawnym, zgodnie z art. 2 k.p.c., wyłączną kompetencję do rozpoznawania i rozstrzygania spraw cywilnych mają sądy powszechne.

Art. 123 Ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych stanowi, że do spraw objętych regulacją tej ustawy stosuje się Kodeks postępowania administracyjnego. Natomiast art. 97 § 1 pkt 4 k.p.a. przewiduje, że postępowanie administracyjne ulega zawieszeniu w przypadku, gdy rozstrzygnięcie sprawy i wydanie decyzji zależy od uprzedniego rozstrzygnięcia zagadnienia wstępnego przez sąd. Takim zagadnieniem jest właśnie kwalifikacja prawna umowy zawartej przez przedsiębiorcę ze współpracownikiem. ZUS kwestionując taką umowę, nie może samodzielnie dokonać w tym zakresie ustaleń, gdyż są to ustalenia z zakresu stosunków cywilnych. ZUS powinien więc złożyć stosowny pozew do sądu przeciwko przedsiębiorcy i jego współpracownikowi – pozew o ustalenie (na podstawie art. 189 k.p.c.), że stosunek prawny łączący te podmioty to np. umowa zlecenia (która podlega obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym), a nie umowa o dzieło. Dopiero po wydaniu prawomocnego wyroku przez sąd, sprawa administracyjna prowadzona przez ZUS mogłaby być kontynuowana.

Ma to niezwykle istotny wpływ na przebieg kontroli i decyzji wydawanych przez ZUS. Zakład Ubezpieczeń Społecznych kontrole u przedsiębiorców przeprowadza często w sposób ogólnikowy, nie zadając sobie trudu, żeby dokładnie ustalić istotę stosunków prawnych łączących przedsiębiorcę ze współpracownikami. Często jest tak, że wszędzie tam gdzie ZUS natknie się na „umowy o dzieło” automatycznie wydaje decyzje niekorzystne dla przedsiębiorców, cały ciężar dowodowy i postępowanie przed sądem wywołane jego odwołaniem przenosząc na przedsiębiorcę.

Prawidłowy przebieg postępowania prowadzonego przez ZUS, czyli zawieszenie postępowania i złożenie przez ZUS pozwu do sądu powszechnego, wymusiłoby na organie aktywny udział w postępowaniu cywilnym (ciężar dowodu spoczywa na powodzie), rzetelne ustalenia faktów i materiału dowodowego. Takie prawidłowe postępowania ZUS odciążyłoby również sądy (wydziały ubezpieczeń społecznych), które muszą teraz rozpatrywać masowe odwołania przedsiębiorców, często od oczywiście błędnych decyzji ZUS (bo wydawanych automatycznie).

Problematyczne są konsekwencje powyższych ustaleń. Przepis szczególny dotyczący postępowań sądowych z zakresu ubezpieczeń społecznych stanowi, że w razie uwzględnienia odwołania – sąd orzeka co do istoty sprawy. Przyjmuje się w orzecznictwie, że oznacza to, iż sąd w zasadnie nie może badać naruszeń procedury, do jakich mogło dojść w trakcie wydania decyzji przez ZUS. Taki wniosek miał sens, gdy większość zaskarżanych decyzji ZUS do sądów dotyczyła odmowy przyznania świadczeń – wówczas chodziło o to, żeby sąd rozpatrując odwołanie jak najszybciej zdecydował, czy świadczenie powinno być przyznane (może chodzić o renty, emerytury dla osób starszych, w ciężkiej sytuacji życiowej itp.). Sytuacja się jednak zmieniła i taka konstatacja nie może prowadzić, do akceptacji nagminnego łamania przez ZUS przepisów proceduralnych. Uważamy, że sąd rozpatrujący odwołanie od decyzji ZUS, gdy stwierdzi, że doszło do naruszenia przepisów postępowania powinien uchylić decyzję i przekazać ją do ponownego rozpoznania ZUS. Podstawą takiego wyroku powinien być art. 138 § 2 k.p.a. w związku z art. 181 k.p.a. Ten drugi przepis stanowi, że organy odwoławcze w sprawach ubezpieczeń społecznych wskazują przepisy odrębne (takim organem jest sąd powszechny), ale do postępowania przed takim organami należy odpowiednio stosować przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego. W tym więc wyjątkowym przypadku, sąd powszechny mógłby się posiłkować normami k.p.a. i uchylić decyzję ZUS, bez orzekania co do istoty sprawy.

Podsumowując, naszym zdaniem, ZUS nie może samodzielnie kwestionować umów o dzieło zawieranych przez przedsiębiorców, a powinien złożyć pozew do sądu o ustalenie, że umowa łącząca przedsiębiorcę i współpracownika, to np. umowa zlecenie. Decyzje ZUS, w których ZUS samodzielnie robi ustalenia dotyczące charakteru umów zawieranych przez przedsiębiorców, powinny być natomiast uchylane przez sąd bez rozpoznawania istoty sprawy.

Odmowa zapłaty wynagrodzenia

Postanowiliśmy dzielić się tutaj również doświadczeniami i spostrzeżeniami z prowadzonych (i zakończonych) przez nas spraw i projektów. W większości opisy spraw będą anonimowe i będę jedynie inspirowane rzeczywistością. Będziemy opisywać to, co naszym zdaniem jest ciekawe (na tyle, na ile zagadnienia prawne mogą być ciekawe), problematyczne lub może okazać się pomocne dla osoby czytającej. Zaczynamy.

I tak, dla jednego z naszych klientów prowadziliśmy sprawę dotyczącą zapłaty wynagrodzenia. Sprawa toczyła się pomiędzy dwoma przedsiębiorcami i kwestią sporną była odmowa zapłaty wynagrodzenia – zleceniodawca uważał, że usługi były świadczone nieprawidłowo i nie chciał zapłacić wynagrodzenia (faktury).

Z odmową zapłaty wynagrodzenia za usługi wiąże się dość ciekawe zagadnienie – jak powinna wyglądać obrona zleceniodawcy, gdy ten uważa, że usługi, które zlecił, zostały wykonane nieprawidłowo?

Przede wszystkim, nie można tak po prostu odmówić zapłaty całości wynagrodzenia, jeżeli druga strona umowy wykonała swoje zobowiązanie, nawet wtedy, gdy zobowiązanie to zostało wykonane nienależycie. Właśnie taki sposób obrony przed i w trakcie procesu, co zaskakujące, okazuje się dość popularny: „nie zapłacimy bo usługi zostały źle wykonane”. Tak z reguły się nie da (uwaga – każdy przypadek trzeba oceniać jednak indywidualnie, bo w umowie mogą być szczegółowe postanowienia dotyczące odbioru prac lub usług, poprawek, zapłaty wynagrodzenia itp.). Chodzi jednak o zwrócenie uwagi na pewien mechanizm – jeżeli jako podmiot zlecający wykonanie prac (usług) uważam, że prace (usługi) zostały wykonane nienależycie, to z reguły nie mogę wstrzymać wypłaty całości umówionego wynagrodzenia.

Pozwany (przedsiębiorca, który nie chce płacić całości wynagrodzenia) może bronić się zarzutem nienależytego wykonania zobowiązania przez kontrahenta. Zarzut ten procesowo realizuje się przez wykazanie, że kontrahent nienależycie wykonał zobowiązanie oraz podniesie zarzutu potrącenia wierzytelności o zapłatę odszkodowania z tytułu nienależytego wykonania zobowiązania z roszczeniem kontrahenta o zapłatę wynagrodzenia. Szkoda polega na tym, że świadczenia które otrzymał przedsiębiorca ma mniejszą wartość niż świadczenie, które miał otrzymać i za które musi zapłacić. Trochę upraszczając: jeżeli zamówimy malowanie ścian w mieszkaniu u profesjonalisty za cenę 100 i malowanie zostanie wykonane niedbale – powiedzmy, tak samo, gdybyśmy zlecili malowanie znajomemu za cenę 60 – to szkoda to właśnie te 40. Roszczenie o 40 to roszczenie o naprawienie szkody.

Mamy dwa roszczenia: roszczenie o zapłatę wynagrodzenia (o 100) i roszczenia o naprawienia szkody (o 40), wynikającej z nienależytego wykonania zobowiązania. Roszczenia te mogłyby być dochodzone w oddzielnych postępowaniach, ale przedsiębiorca, który nie chce płacić całości wynagrodzenia kontrahentowi może potrącić swoje roszczenia odszkodowawcze (o 40) z roszczeniem o zapłatę wynagrodzenia (o 100). Jeżeli roszczenie odszkodowawcze będzie udowodnione, to roszczenie o zapłatę wynagrodzenia zostanie zmniejszone (do 60) i kontrahentowi nie będzie trzeba płacić całości wynagrodzenia. I oto właśnie chodziło, bo część jednak zapłacić w opisanym przykładzie zapłacić trzeba – w końcu mamy pomalowane ściany.

Dlaczego tak musi wyglądać obrony przedsiębiorcy, który nie chce płacić całości wynagrodzenia kontrahentowi?

Roszczenie o zapłatę wynagrodzenia jest roszczeniem o wykonanie zobowiązania in natura. Jest to główne roszczenie wierzyciela, jakie przysługuje mu w ramach każdego stosunku zobowiązaniowego. Przesłanką roszczenia o wykonanie zobowiązania – o zapłatę wynagrodzenia – jest istnienie zobowiązania (uwaga – inaczej może to wyglądać w konkretnej umowie – zawsze trzeba ustalić treść łączącego strony stosunku prawnego). Co do zasady, powód dochodząc roszczenia o zapłatę wynagrodzenia musi wykazać jedynie istnienie stosunku zobowiązaniowego, z którego wynika jego wierzytelność o zapłatę wynagrodzenia. Powód dochodzi bowiem wykonania zobowiązania zgodnie z jego pierwotną treścią. Powód nie musi wykazywać nic więcej poza to, że taki stosunek zobowiązaniowy istniał i że dochodzone przez niego roszczenie jest zgodne z treścią tego zobowiązania. Oczywiście, powód dysponując dowodami dotyczącymi wykonania przez niego jego zobowiązania (w sposób prawidłowy) powinien te dowody przedstawić, chociażby z ostrożności.

Podsumowując, jeżeli podmiot, który ma zapłacić wynagrodzenie uważa, że usługa którą otrzymał nie zasługuje na to wynagrodzenia, czyli nie chce płacić całości wynagrodzenia musi wykazać, że usługa była wykonana nienależycie i potrącić swoje roszczenie odszkodowawcze z roszczeniem o zapłatę wynagrodzenia.

Kontrole ZUS – czy umowy o dzieło są bezpieczne?

Coraz częściej zwracają się do nas klienci z pytaniami dotyczącymi kontroli przeprowadzanych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych oraz kwestionowaniem przez ZUS umów o dzieło i uznawaniem ich za umowy zlecenia (lub umowy o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy dotyczące umowy zlecenia). Wiąże się to oczywiście z faktem, że umowy zlecenia są oskładkowane, a umowy o dzieło jeszcze nie. ZUS uznając daną umowę za umowę zlecenie nakazuje przedsiębiorcy zapłacić składki za cały dotychczasowych czas trwania umowy wraz z odsetkami za opóźnienie. Skutki takiej decyzji dla kondycji finansowej przedsiębiorcy mogą być bardzo poważne.

Poniżej kilka słów wskazówek dotyczących tego jak przebiega kontrola ZUS oraz kiedy najczęściej ZUS uznaje umowy nazywane przez przedsiębiorców umową o dzieło za podlegające oskładkowaniu umowy zlecenia.

Jak przebiega kontrola ZUS?

Przed wszczęciem kontroli ZUS zawiadamia pisemnie przedsiębiorcę o planowanej kontroli. Zawiadomienie musi zawierać dane osoby, które będzie przeprowadzała kontrolę (dane inspektora). Inspektor ustala z przedsiębiorcą termin kontroli. Kontrola rozpoczyna się z chwilą okazania przez inspektora upoważnienia do przeprowadzenia kontroli. Inspektor wskazuje zakres kontroli – przedmiotowy i czasowy.

Co ZUS może kontrolować?

Zgodnie z ustawą o systemie ubezpieczeń społecznych kontroli może podlegać m.in. zgłoszenie do ubezpieczeń społecznych, prawidłowość obliczania i opłacania składek na ubezpieczenia społeczne – czyli ZUS może kontrolować, czy zawierane przez przedsiębiorcę umowy są prawidłowo kwalifikowane przez niego, jako umowy o dzieło, czy może powinny być one traktowane jako umowy zlecenia i powinny być od nich odprowadzane składki.

Kontrole przeprowadzane przez ZUS mogą dotyczyć 10 lat wstecz.

Co może ZUS podczas kontroli?

Inspektor ZUS może żądać wszelkich dokumentów związanych z przedmiotem kontroli – umów, dokumentów finansowych, dokumentów osobowych pracowników i współpracowników. Inspektor może też żądać wyjaśnień od przedsiębiorcy (jego reprezentantów), może ich przesłuchiwać, ale też może przesłuchiwać świadków – pracowników i współpracowników przedsiębiorcy, np. po to, aby ustalić, jaki zakres obowiązków ma współpracownik i czy odpowiadają one bardziej umowie o dzieło, czy umowie zlecenia.

Co po kontroli?

Po zakończeniu kontroli przedsiębiorca otrzyma protokół kontroli. W terminie 14 dni od jego otrzymania, przedsiębiorca może złożyć zastrzeżenia do protokołu, jeżeli się z nim nie zgadza. Zastrzeżenia mogą zawierać wnioski dowodowe. Następnie inspektor sporządza aneks do protokołu kontroli odnosząc się w nim do zastrzeżeń przedsiębiorcy. Jeżeli przedsiębiorca w dalszym ciągu nie jest usatysfakcjonowany protokołem i aneksem i odmawia postępowania zgodnie ze wskazaniami protokołu (np. odmawia skorygowania dotychczasowego sposobu obliczania składek, w tym zapłaty zaległych składek) wówczas ZUS wyda decyzję nakazującą przedsiębiorcy zapłatę określonych kwot. Dopiero od tej decyzji, w terminie miesiąca, przysługuje przedsiębiorcy odwołanie do właściwego sądu. Złożenie odwołania rozpoczyna sądowy etap zmagań z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych.

Kiedy umowa o dzieło nie jest umową o dzieło?

A teraz do meritum, czyli dlaczego ZUS kwestionuje zawierane umowy o dzieło.

Otóż, nawet jeżeli zawartą umowę nazwiemy umową o dzieło oraz jej postanowienia skonstruujemy w ten sposób, żeby zawierała on cechy charakterystyczne dla umowy o dzieło – taka umowa może być nadal zakwestionowana podczas kontroli. Dla ZUS istotne jest jaki, w rzeczywistości, charakter ma stosunek prawny zawarty pomiędzy przedsiębiorcą a współpracownikiem, a nie co zostało spisane w umowie.

Co więc charakteryzuje umowę o dzieło oraz czym powinna charakteryzować się relacja pomiędzy przedsiębiorcą i współpracownikiem, żeby nie było wątpliwości, że zawarta umowa jest umową o dzieło? O to, co wynika z orzeczeń sądowych związanych z kontrolą ZUS:

– umowa o dzieło jest umową rezultatu – wynikiem wykonania umowy o dzieło powinien być obiektywnie osiągalny i pewny rezultat, tzw. dzieło;

– możliwość poddania umówionego rezultatu (dzieła) sprawdzenie na istnienie wad fizycznych – jeżeli rezultat ma mieć charakter materialny;

– rezultat (dzieło) musi się nadawać do kontroli jakości;

– wykonanie dzieła – to określony proces pracy lub twórczości o możliwym do wskazania momencie początkowym i końcowym, którego celem jest doprowadzenie do efektu ustalonego przez strony w momencie zawierania umowy.

Opierając się na powyższych wytycznych Sąd Najwyższy uznał, że umowami o dzieło nie są m.in. umowy dotyczące:

a) sprzątania;
b) tłumaczenia prostych dokumentów;
c) przeprowadzania badań lekarskich i udzielania porad lekarskich;
d) przeprowadzania (prowadzenia) terapii;
e) wykonywania prostych i powtarzalnych prac (np. krojenie i sortowanie, sporządzanie protokołów, wypisywanie świadectw, czynności ślusarskie);
f) nauczanie (i w ocenie Sądu Najwyższego nie jest wystarczające wskazanie w umowie, że wykładowca / nauczyciel ma przygotować koncepcję nauczania i przenieść do niej prawa, gdyż są to tylko czynności pomocnicze w stosunku do samego nauczania);
g) prace montażowe (usługi montażowo-budowlane).

Wiele ze wskazanych rozstrzygnięć Sądu Najwyższego może budzić wątpliwości, co do ich poprawności. Niemniej, tendencja w orzeczeniach Sądu Najwyższego (i w działaniach ZUS) jest nader widoczna – jeżeli umowa nie dotyczy stworzenia jednostkowego, charakterystycznego dzieła, które można poddać kontroli jakości, to nie jest to umowa o dzieło, a jest to umowa o świadczenie usług (do której stosuje się przepisy o umowie zlecenia) i od takiej umowy należy odprowadzać składki.

Oczywiście każda relacja i umowa ze współpracownikiem wymaga indywidualnej oceny i sprawdzenia, czy można ją zakwalifikować jako umowę o dzieło oraz jak taką relację faktycznie i umownie przemodelować, aby nie było wątpliwości, że zawarta umowa jest umową o dzieło. Najbezpieczniej będzie, gdy cytowane powyżej wskazówki wynikające z orzeczeń Sądu Najwyższego zostaną zaimplementowane do tej relacji.

A gdy zdarzy się tak, że ZUS jednak zakwestionuje zawarte umowy o dzieło, to może trzeba będzie się od decyzji ZUS odwoływać.