english

Czy ściąganie plików jest legalne?

Omówiliśmy zagadnienie ściągania plików z internetu w kontekście naruszenia autorskich praw majątkowych. Jeżeli masz inne pytania dotyczące praw autorskich w szczególności w kontekście internetu – zachęcamy do kontaktu: biuro@opclegal.pl, tel.: +48 793 384 396.

Pytanie, czy można legalnie ściągać pliki z internetu było już wielokrotnie omawiane i nie byłoby większego sensu wracać do niego po raz kolejny, gdyby nie niedawne orzeczenie Trybunału.

Dla osób niecierpliwych i niezainteresowanych zagadnieniami ściśle prawnymi – Trybunał powiedział, że dozwolony użytek prywatny nie obejmuje przypadków sporządzania kopii z nielegalnego źródła. Cóż to oznacza? W ocenie Trybunału, dozwolony użytek nie może obejmować np. sytuacji, w której ściągamy z chomikuj.pl zeskanowaną nielegalnie (bez zgody autora) książkę. Takie zachowanie będzie naruszeniem praw autora (wydawcy) i powinno podlegać sankcjom.

Dalsza część dla ciekawskich.

Wyrok w sprawie ACI Adam BV

Wspomniana opinia została zawarta w wyroku Trybunału w sprawie ACI Adam BV i in. (wyrok Trybunału z dnia 10 kwietnia 2014 r., C-435/12).

ACI Adam i inni to importerzy lub producenci czystych nośników danych, takich jak CD i CD-R. Zgodnie z prawem niderlandzkimi importerzy i producenci czystych nośników są zobowiązani do uiszczania opłat (tzw. copyright levies) od tych nośników na rzecz fundacji Stichting de Thuiskopie. Wysokość tej opłaty była ustalana biorąc pod uwagę możliwość wykorzystania czystych nośników do nagrywania utworów w ramach użytku prywatnego utworów, przy czym część tej opłaty miała zrekompensować szkodę, jaką mogą ponieść podmioty uprawnione z prawa autorskiego w wyniku sporządzania kopii utworu pochodzącej z nielegalnego źródła. Producenci czystych nośników sprzeciwili się tej części opłaty, która miała być rekompensatą za kopie utworów pochodzących z nielegalnego źródła.

W sprawie zainicjowanej powództwem ACI Adam Niderlandzki Sąd Najwyższy wystąpił to Trybunału z pytaniami prejudycjalnymi, które dotyczyły opłat od czystych nośników.

W tej notce nie będę się zajmował zagadnieniem opłat od czystych nośników (to na inną okazję), choć tego dotyczył głównie wyrok Trybunału, a skupię się wyłącznie na dozwolonym użytku prywatnym.

Dozwolony użytek prywatny w prawie polskim

Zacznijmy może od krajowych uregulowań dotyczących dozwolonego użytku prywatnego w prawie autorskim.

Art. 23 ustawy o prawie autorskim mówi, że wolno nieodpłatne korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten należy analizować łącznie z definicją utworu rozpowszechnionego (art. 6 ust. 1 pkt 3) oraz art. 35 wprowadzającym trójstopniowy test dla dozwolonego użytku. I tak, utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie. Art. 35 wskazuje natomiast, że dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy.

Na gruncie tych przepisów, powstaje moim zdaniem pytanie czy dozwolony użytek prywatny obejmuje sytuację, w których utwór został, co prawda rozpowszechniony za zgodą uprawnionego, ale korzystający w ramach dozwolonego użytku korzysta z innej postaci utworu niż ta, w której utwór był rozpowszechniony? Na przykład, książka została rozpowszechniona za zgodą uprawnionego, następnie została zeskanowana i udostępniona w sieci – czy kopiowanie tej książki mieści się w dozwolonym użytku prywatnym? Czy pojęcie rozpowszechnionego utworu nie należałoby ograniczyć do określonych pól eksploatacji – może utwór rozpowszechniony techniką drukarską nie jest utworem rozpowszechnionym techniką cyfrową? Czy taki dozwolony użytek prywatny nie godzi w słuszne interesy twórcy (art. 35) – skoro pozbawia twórcy wynagrodzenia z nowego pola eksploatacji (czy opłata od czystych nośników jest wystarczająca, żeby zbilansować uszczuplone interesy twórcy w takiej sytuacji)?

Większość opowiada się za tym, że każdy utwór, który został za zgodą twórcy udostępniony publicznie, zyskuje „nieodwołalny” status utworu rozpowszechnionego, niezależnie od tego, do jakiego rodzaju środków przekazu został potem wprowadzony i czy to kolejne udostępnienie odbyło się za zezwoleniem twórcy, czy też nie. Tym samym utworem rozpowszechnionym będzie utwór wydany w wersji analogowej, a następnie (bez zezwolenia twórcy) wprowadzony do internetu. [P. Wasilewski].

Czy to prawidłowa wykładnia tych przepisów?

Dozwolony użytek prywatny w dyrektywie

Dyrektywa o prawie autorskim (2001/29) w interesujących nas przepisach stanowi:

Art. 5 ust 2. Państwa Członkowskie mogą przewidzieć wyjątki lub ograniczenia w odniesieniu do prawa do zwielokrotniania określonego w art. 2, w następujących przypadkach:

b) w odniesieniu do zwielokrotniania na dowolnych nośnikach przez osobę fizyczną do prywatnego użytku i do celów ani bezpośrednio, ani pośrednio handlowych, pod warunkiem że podmioty praw autorskich otrzymają godziwą rekompensatę, uwzględniającą zastosowanie lub niezastosowanie środków technologicznych określonych w art. 6, w odniesieniu do danych utworów lub przedmiotów objętych ochroną;

Art. 5 ust. 5 Wyjątki i ograniczenia przewidziane w ust. 1, 2, 3 i 4 powinny być stosowane tylko w niektórych szczególnych przypadkach, które nie naruszają normalnego wykorzystania dzieła lub innego przedmiotu objętego ochroną ani nie powodują nieuzasadnionej szkody dla uzasadnionych interesów podmiotów praw autorskich.

Dozwolony użytek prywatny – nie, gdy pliki pochodzą z nielegalnego źródła

Powołane przepisy dyrektywy nie odnoszą się bezpośrednio do tego, czy legalny lub nielegalny charakter źródła mogącego służyć za podstawę zwielokrotnienia danego utworu ma wpływ na ocenę czy zwielokrotniania mieści się w dozwolonym użytku prywatnym.

Trybunał stwierdził natomiast, że wszelkie wyjątki wskazane w art. 5 ust. 2 należy wykładać ściśle. Zdaniem Trybunału ścisła wykładnia art. 5 ust. 2 lit. b) dyrektywy 2001/29 oznacza, że użytek prywatny nie pozbawia podmioty praw autorskich możliwości powoływania się na przysługujące im wyłączne prawo do zezwalania na zwielokrotnianie w sytuacji, gdy sporządzaniu kopii na użytek prywatny towarzyszy naruszanie praw osób uprawnionych. Sprzeczne z dyrektywą jest więc uregulowanie krajowe, które nie dokonuje żadnego rozróżnienia między kopiami na użytek prywatny sporządzonymi z legalnego źródła a tymi, które zostały sporządzone ze sfałszowanego lub z pirackiego egzemplarza utworu.

Podsumowując swój wywód Trybunał stwierdził, że art. 5 ust. 2 lit. b) dyrektywy 2001/29 należy interpretować w ten sposób, że nie obejmuje on przypadków sporządzania kopii na użytek prywatny z nielegalnego źródła.

Niestety, Trybunał nie wskazał czym jest nielegalne źródło, w szczególności, czy będzie nią tylko sytuacja, gdy zmienimy sposób eksploatacji utworu (utwór analogowy bez zgody autora został zdigitalizowany), czy też dotyczy każdej sytuacji, w której kopiujemy od osoby, która nie jest upoważniona do rozpowszechniania utworu. Ustalenie czym jest nielegalne źródło ma olbrzymie znaczenie praktyczne, gdyż odpowiedzialność za naruszenia prawa autorskiego jest uniezależniona od winy. Każdy z nas, jako użytkownik internetu powinien wiedzieć kiedy ściągając plik narusza prawa, a kiedy będzie to dozwolony użytek prywatny. Jest spore ryzyko, że w świetle tego wyroku Trybunału, krajowe przepisy należy wykładać w ten sposób, że w zasadzie każde ściągnięcie pliku z internetu będzie oznaczało naruszenie prawa autorskiego.

opublikowano: 06/05/2014, autor: Paweł Chojecki