english

Metawyszukiwarki – w Polsce były OK, a jak będzie po unijnym wyroku?

Rozbieżności w orzecznictwie nie są czymś nadzwyczajnym. Ciekawa rozbieżność wystąpiła ostatnio pomiędzy orzeczeniem polskiego sądu i unijnego Trybunału (CJEU) w ocenie działalności metawyszukiwarek. Jest to o tyle ciekawe, że orzeczenie polskiego sądu wydaje się być rozsądniejsze, bardziej przemyślane i lepiej uzasadnione. Jednak to orzeczenie Trybunału będzie teraz elementem systemu prawna wspólnotowego wiążącym również polskie sądy.

W dniu 19 grudnia 2013 r. Trybunału wydał w sprawie C 202/12 wyrok dotyczący tzw. metawyszukiwarki www.gaspedaal.nl. Ze zreferowanego stanu sprawy wynika, że za pomocą wyszukiwarki znajdującej się na stronie www.gaspedaal.nl użytkownik może poszukiwać ofert sprzedaży używanych samochodów. Strona ta nie zawiera jednak samodzielnej bazy ogłoszeń i nie dokonuje przeszukania innych stron internetowych (nie ma swojego algorytmu wyszukiwania). Wyszukiwarka ta korzysta z innych wyszukiwarek i za ich pomocą dokonuje przeszukań ofert sprzedaży używanych samochodów. Stąd nazwa – metawyszukiwarka.

Trybunał oceniając sprawę oparł się w głównej mierze na analizie ekonomicznej – moim zdaniem najmniej odpowiedniej w takiej sprawie (taka analiza mogłaby być argumentem uzupełniającym analizę prawną, tu ją zastąpiła).

Oczywiście, przepisy dotyczące ochrony baz danych, jako bazę danych nakazują traktować tylko taki zbiór danych, który powstał w wyniku istotnego, co do jakości i ilości, nakładu inwestycyjnego w celu sporządzenia, weryfikacji lub prezentacji rekordów. Element finansowych nakładów poniesionych przez producenta jest kluczowy dla oceny, czy mamy do czynienia z bazą danych i w konsekwencji powinien mieć on również znaczenie przy ocenie, czy doszło do naruszenia prawa do bazy danych. Nie może to być jednak argument przeważający i rozstrzygający.

Producent bazy danych powinien mieć, uogólniając, prawo wyłącznego czerpania z niej korzyści. Wartościami, które są konkurencyjne w stosunku do tego prawa są np. swoboda działalności gospodarczej, rozwój innowacyjności i oferowanie konsumentom nowych, tańszych i lepszych rozwiązań. Dlatego też przepisy dotyczące baz danych mówią o wyłącznym prawie producenta baz danych do wykorzystywania istotnej części tej bazy danych – z części nieistotnych może korzystać każdy (z małymi wyjątkami). Tych ostatnich wartości Trybunał w ogóle nie wziął pod uwagę i przez to zaniechał dokonania analizy prawnej, czy metawyszukiwarka wykorzystuje istotną część (ocenianą jakościowo i ilościowo) bazy danych www.autotrack.nl. Trybunałowi wystarczyło stwierdzenie, że skoro w wyniku działania metawyszukiwarki istnieje ryzyko, że mniej osób będzie wchodziło na stronę startową strony z bazą danych (czyli producent będzie uzyskiwał mniejsze zarobki z reklam), że niektórym użytkownikom wystarczy obejrzenie streszczenia oferty w metawyszukiwarce i nie klikną w link (czyli producent będzie uzyskiwał mniejsze zarobki z reklam), to zdaniem Trybunału oznacza to, że metawyszukiwarka dokonuje wtórnego wykorzystania istotnej części bazy danych, czyli narusza prawo do bazy danych.

Spójrzmy teraz na polski wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 2 maja 2012 r. I ACa 105/2012). Sprawa z powództwa Grupy Allegro – właściciela serwisu www.otomoto.pl przeciwko startupowi www.wroom.pl. Wroom.pl działa w bardzo podobny sposób do www.gaspedaal.nl – jest metawyszukiwarką, która przeszukuje inne serwisy i wyświetla skrócone opisy ofert wraz z linkami do stron, na których się znajdują. Allegro wniosło pozew i przegrało (przed Sądem Apelacyjnym, brak informacji, czy składana była skarga kasacyjna). Sąd Apelacyjny oddalenie powództwa uzasadnił następująco.

Sąd uznał, że nie doszło do wtórnego wykorzystania przez www.wroom.pl całości lub istotnej części, co do jakości lub ilości, bazy danych www.otomoto.pl. Badanie, czy wykorzystywana jest istotna część bazy danych (ilościowo i jakościowo) powinno dotyczyć tego, czy eksploatowane elementy pochodzące z bazy danych są samodzielnie wartościowe i czy samodzielnie mogłyby tworzyć bazę danych. Przesłankę ilościową należy odnosić do relacji zachodzącej między liczbą danych składających się na określoną część bazy danych a liczbą danych składających się na całą bazę. Z kolei przesłanka jakościowa jest nastawiona na badanie rozmiaru inwestycji związanej z uzyskaniem, weryfikacją i prezentacją tej zawartości, „wartości” danych.

W konsekwencji Sąd uznał, że www.wroom.pl korzysta z nieistotnej części bazy danych www.otomoto.pl, gdyż www.wroom.pl (i) nie tworzy i nie jest w stanie stworzyć produktu strcite konkurencyjnego to www.otomoto.pl; (ii) www.wroom.pl odsyła w swoich wynikach wyszukiwania do www.otomoto.pl; (iii) www.wroom.pl działa jak wyszukiwarka ofert, www.otomoto.pl zbiera oferty i kojarzy sprzedających i kupujących.

Koniecznie trzeba zwrócić uwagę, że korzystanie z nieistotnej części bazy danych też może naruszać prawa do bazy danych, ale wyłącznie jeżeli powoduje nieusprawiedliwione naruszenie słusznych interesów producenta. Sąd uznał, że metawyszukiwarka narusza interesy producenta bazy danych, ale to naruszenie jest usprawiedliwione. Dzięki działaniu metawyszukiwarki użytkownicy mogli dotrzeć szybciej do interesujących ich ofert z różnych serwisów (deep linking). Wprowadzenie innowacyjnych rozwiązań prawie zawsze spowoduje naruszenie status quo i interesów dotychczasowych przedsiębiorców, a prawo nie może służyć ochronie tych interesów w sposób bezwzględny. Jeżeli naruszenie interesu przedsiębiorcy da się uzasadnić równowartościowym interesem innej osoby (maksymalizacji zysku producenta bazy danych v. rozwój innowacyjności, swoboda gospodarcza, zwiększenie konkurencyjności), to prawo nie powinno ingerować w takie relacje.

Co będzie dalej? Wpływ orzeczeń Trybunału na orzeczenia sądów krajowych jest bardzo duży – stają się one elementem systemu prawnego wspólnot i wiążą sądy krajowe. Producenci baz danych mogą próbować walczyć z metawyszukiwarkami powołując się na to orzeczenie. Sądy krajowe będą formalnie nim związane, choć bardzo często sądy krajowe nie uznają tego związania i odnoszą się do orzeczeń Trybunału, jako do autorytetu, a nie jako prawa.

Miejmy nadzieję, że podobna sprawa trafi to Trybunału (choć może być to trudne) i ten, w innym składzie, wyda inne, bardziej nowoczesne rozstrzygnięcie.

opublikowano: 10/02/2014, autor: Paweł Chojecki